Nie taki botoks straszny… 
2017 Kwi 25/ By / 0 comment

 

Toksyny botulinowa. To brzmi źle, prawda? Ale tylko brzmi, bo za tym kryje się zwyczajny botoks, czyli jeden z najpopularniejszych środków stosowanych dziś w chirurgii estetycznej. Botoks, którego bać się nie należy. Ba – on nawet leczy…

Boutulina to silna naturalna toksyna wytwarzana przez pałeczki clostridium botulinum zwana jadem kiełbasianym. Medycyna sięga po jeden jej typ – neurotoksynę A. Już w latach 70. XX wieku stosowano ją m.in. w leczeniu zeza, nadpotliwości, przy zaburzeniach czynności mięśni, porażeniach twarzy i migrenach. Chirurgia estetyczna doceniła botoks dwie dekady potem. Możliwości jego odkryto przypadkiem – lecząc połowicze porażenie twarzy zaobserwowano wygładzanie zmarszczek pod wpływem wstrzykiwanego botoksu.

Mit 1 – botoks to śmiertelna trucizna.

Tak, jeśli przyjmiemy naraz ponad trzy tysiące jednostek. Jednak botoks w chirurgii estetycznej używany jest w ilościach niewielkich – podczas zabiegu lekarze wstrzykują od kilkudziesięciu do maksymalnie dwustu jednostek, na dodatek rozcieńczonych, co mocno osłabia ich działanie. Zresztą gdyby małe dawki botoksu zabijały, to US Food and Drug Administration (amerykańska agenda rządowa do spraw żywności i leków) nie zatwierdziłaby go jako leku eliminującego ból głowy u pacjentów z migrenę. A tak się stało i botoks trafił na listę leków w 2010 roku. Chorym podaje się go co trzy miesiące wstrzykując go wokół głowy i szyi. Botoks leczy, nie zabija.

Mit 2 – botoks uszkadza mózg

Wspomniane małe dawki botoksu aplikuje się do mięśni. Koniec i kropka. Nikt nie wstrzykuje go do płynu mózgowo-rdzeniowego, jak w słynnym eksperymencie przeprowadzonym na myszach, który wywołał panikę klientów chirurgów estetycznych. Opisana sytuacja nie ma nic wspólnego z medycyną estetyczną, bo tu botoks „ląduje” tylko w mięśniach pacjenta. Wyłącza ich pracę dzięki mającej w sobie endopeptydazie cynkowej. Ten enzym rozkłada jedno z białek niezbędne do transporty acetylocholiny (ona powoduje kurczenie się mięśni). Poza tym botoks blokuje unerwienie gruczołów potowych, przez mniej się pocimy. Nasz mózg jest w pełni bezpieczny.

Mit 3 – jeszcze nie te lata

Przed zmarszczkami trzeba zabezpieczać się odpowiednio wcześniej. Najlepiej na takim etapie życia, gdy bardzo aktywnie pracują nam mięśnie twarzy i przez to zaczynają się pojawiać coraz bardziej liczne zmarszczki mimiczne. Jednych dotknie to przed ćwierćwieczem, inni spokojnie czekać na zabiegi do trzydziestki. Nie ma reguły, ale można czekać długo – u osób starszych likwidacja zmarszczek może być niemożliwa lub droga i długotrwała. Nie są też pożądane zabiegi u osób za młodych, które nie mają jeszcze wykształconych zmarszczek. Generalnie kierujmy się zdrowym rozsądkiem, obserwujmy się, konsultujmy ze specjalistą. I nie czekajmy za długo.

 

Mit 4 – raz wystarczy

Botoks nie ma trwałego działania. Po wstrzyknięciu rozlewa się w niedaleko od miejsca nakłucia i usuwa zmarszczki dynamiczne. Efekt może być widoczny po dwóch dniach od zabiegu. Jednak gdy działanie toksyny ustępuje, wszystko wraca do stanu poprzedniego i znów pojawiają się nam na twarzy zmarszczki lub znów się nadmiernie pocimy. Kiedy to może nastąpić? Nie wcześniej niż trzy miesiące po zabiegu, zazwyczaj jednak botoks działa pięć, sześć miesięcy. Wstrzykiwanie należy więc powtarzać, pamiętając jednak, że można się temu poddawać nie często, w odstępach kilkumiesięcznych.

Mit 5 – botoks nie jest dla każdego.

Stwierdzenie co najmniej niepełne. Oczywiście choroby, uczulenia i alergie, ciąża i karmienie niosą przeciwwskazania do stosowania botoxu. Substancja może też wchodzić w interakcje z innymi lekami. Niezbędna jest więc dokładna, kompleksowa konsultacja lekarska i specjalistyczna. Ale jeśli ta wypada dobrze, to z zabiegu mogą korzystać wszyscy. Także mężczyźni – w końcu który z panów nie chciałby mieć mniej zmarszczek? Nawet strach przed bólem nie powinien nam przeszkodzić w podjęciu decyzji – choć wstrzyknięcie przeprowadza się najczęściej bez znieczulenia, to nie ma przeciwwskazań do stosowania maści znieczulających lub okładów z lodu.

Mit 6 – będę wyglądać jak lalka

Tak, jeśli pójdziemy do pierwszego lepszego gabinetu. Dlatego korzystajmy z usług lekarza medycyny estetycznej z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem. To podstawa. Musimy stosować się do jego zaleceń, on na pewno poradzi sobie z ewentualnymi powikłaniami i objawami ubocznymi. Nie oszukujmy się: takie mogą być. Małe zaczerwienienia czy krwiaki, mały obrzęk, swędzenie, wysypka, może ból głowy, senność… Specjalista nad tym zapanuje i „uspokoi” organizm. Pamiętajmy, że toksyna botulinowa obecna w medycynie od ponad czterech dekad jest jedną z najlepiej przebadanych substancji, a tym samym jedną z najbezpieczniejszych.